Home Górnictwo Wzrasta liczba zgonów wśród górników.
Wzrasta liczba zgonów wśród górników. PDF Drukuj Email
autor: Grzegorz Maj   
poniedziałek, 28 czerwca 2010 09:00

Od 8 lat wzrasta liczba naturalnych zgonów w polskim przemyśle wydobywczym.  Ilość zawałów ze skutkiem śmiertelnym, najczęstsza przyczyna śmierci,  można znacznie ograniczyć. Konieczne jest jednak, żeby pracodawcy zadbali o lepszą profilaktykę wśród górników.



Śmierć górników kojarzy się z tragicznymi wydarzeniami, takimi jak w „Halembie” czy w kopalni „Wujek-Śląsk”, gdzie w jednej chwili ginie kilkadziesiąt osób. Wtedy górnicze sprawy trafiają na czołówki gazet i do głównych wydań wiadomości telewizyjnych. Dla mediów tylko takie zdarzenia są atrakcyjne – ludzkie tragedie. Czasem także docierają do nas wiadomości o pojedynczych śmiertelnych wypadkach na kopalniach, jakich już kilka w tym roku zanotowały dziennikarskie depesze. Ale o tym, że pod ziemią ludzie umierają również podczas codziennej pracy w wyniku zgonów naturalnych, media nie informują prawie wcale. Cóż, zwykła kolej rzeczy, temat nie dla mediów. Jednak nie dla Hajer Faktów!
W ostatnich dziesięciu latach zmarło w pracy 125 górników. Najczęstszą przyczyną (95%) naturalnych zgonów w górnictwie jest zawał mięśnia sercowego i zatrzymanie akcji serca. Jak wynika z danych Wyższego Urzędu Górniczego przedstawionych w „Stanie bezpieczeństwa i higieny pracy w górnictwie w 2009 roku” od ostatnich ośmiu lat  do chwili obecnej jest tych przypadków coraz więcej. Bezpośrednią przyczyną wystąpienia zawału jest ponadnormatywne podwyższenie ciśnienia krwi. W największym stopniu przyczynia się do tego wydłużony czas pracy pod ziemią. 48 godzin pracy tygodniowo to ilość krytyczna, która znacznie zwiększa ryzyko zawału. Wzrasta ono wraz z wiekiem. Szczególnie narażeni są pracownicy powyżej 40 roku życia.
Ilość zawałów ze skutkiem śmiertelnym można znacznie ograniczyć. Konieczne jest jednak, żeby pracodawcy zadbali o lepszą profilaktykę wśród górników. Chodzi nie tylko o ich uaktywnianie poprzez uprawianie sportów w przyzakładowych klubach, ale przede wszystkim o poprawę funkcjonowania służb medycznych na kopalniach. Dobre wyszkolenie grup ratowniczych to nie wszystko. Potrzebny jest również odpowiedni sprzęt do ratowania ludzi. W przypadku nagłego zatrzymania krążenia krwi niezbędnym urządzeniem jest defibrylator. Bez niego nie można uratować życia górnika. Czekanie na karetkę ze specjalistycznym sprzętem, to oczekiwanie na potwierdzenie zgonu. Niedokrwienie serca i nagłe zatrzymuje krążenia wymaga natychmiastowej interwencji. Każda minuta to kolejny krok ku śmierci.
Oczywiście na drodze do tragicznych skutków choroby wieńcowej nie bez znaczenia są również takie czynniki jak styl życia (umiejętność wypoczynku, w tym wypoczynku aktywnego), sposób odżywiania, palenie tytoniu, picie alkoholu i odporność na sytuacje stresowe. To wszystko leży w rękach samych górników. Jednak na pracodawcy ciąży podstawowy obowiązek zapewnienia takich warunków pracy i zabezpieczenia bezpieczeństwa pracownikom, również w sytuacjach wyjątkowych takich jak wystąpienie zawału serca, aby mogli oni bez obaw zjeżdżać na szychtę. Górnik musi wiedzieć, że może liczyć na odpowiedni sprzęt do udzielania pierwszej pomocy, który może uratować jego bezcenne życie. Czy taki sprzęt jest na wyposażeniu służb medycznych w śląskich kopalniach?
Profilaktyka medyczna w zakładach pracy to również przeprowadzanie badań okresowych. Czy są one rzetelnie przeprowadzane, skoro wszystkie przypadki naturalnych zgonów wystąpiły u górników, którzy mieli aktualne badania dopuszczające do pracy pod ziemią? Czy są one przeprowadzane odpowiednio często, aby mogły być miarodajne? Czy bierze się w nich pod uwagę wiek badanych? Czy ich zakres obejmuje badania pod kątem wykrycia choroby wieńcowej? Te pytania pozostają otwarte, i skierowane są pod adresem pracodawców.
Przyjmuje się, że aktywność fizyczna zmniejsza ryzyko wystąpienia chorób układu krążenia, ponieważ może zmniejszać nadciśnienie tętnicze, które prowadzi do zawału. Ale nie sprawdza się to w każdym wieku, i u każdego w takim samym stopniu. Jednak na tej podstawie, wśród górników, zaszczepiono kiedyś mit, podtrzymywany obecnie w neoliberalnym podejściu, że ciężka fizyczna praca obniża możliwość wystąpienia chorób wieńcowych, i w konsekwencji zawału serca. Jak pokazuje ostatnia dekada w polskich kopalniach, nie da się dłużej utrzymać tego mitu.

 

Zmieniony: poniedziałek, 28 czerwca 2010 09:04
 

 

 

 

 

Multimedia

Sonda

Czy w związku z trudną sytuacją w górnictwie grozi nam „gorąca jesień”?